- Jasne, więc jestem w psim miasteczku już od dość dawna i mam kilku znajomych. Lubię zawierać nowe znajomości ale nie cierpię nadętych i wywyższających się psów i suczek... Jeśli chodzi o mój charakter to jestem przeważnie bojowo nastawiony do wrogów ale jestem też miły dla nowych znajomych, lubię powiedzieć czasem kilka kawałów chociaż z natury jestem bardziej pesymistyczny. Nigdy nie podejmuję pochopnych decyzji ani nie jestem w stosunku do przyjaciół arogancki. Coś jeszcze być chciała wiedzieć ? - zapytałem się jej
- Hmm... może jak dołączyłeś ? - zaproponowała
- Spoko więc...Bardzo dobrze to pamiętam ... ten ból ... te krzyki ... i te łzy ... krwawe łzy ...
Jako mały szczeniak byłem dręczony na wiele sposobów. Nie miałem sił się postawić ...
jedyną osobą na którą mogłem liczyć był ... nikt ... byłem sam ... mogłem liczyć tylko na siebie ...
tak jak mały odludek ... jak dziwak ... Nigdy nie zapomnę tego bólu jaki sprawili mi inni ,nigdy nie zapomnę tego co tam się ze mną działo ,zawsze będę to pamiętać ... będę pamiętać te osoby ,które mnie męczyły ... moją rodzinę ,która nie chciała mi pomóc ... Zawsze byłem małym marzycielem , więc marzyłem ,aby lepsze dni nastały ... ale straciłem te marzenia tak jak wszystko inne ...
W końcu uciekłem ... długo uciekałem jak najdalej od tego miejsca ...
Natrafiłem na pewne miasteczko psów i postanowiłem dołączyć... - powiedziałem zasmucony
- Może teraz ty coś opowiesz ? - zaproponowałem
( Violetta ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz