poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Jak dotarliśmy do sfory/Od Lisy i Bernarda

Był mroźny zimowy dzień.Leżeliśmy pod ławką w parku,na której spał pod kocem jakiś człowiek.
Martwiliśmy się o swoje życie i zdrowie ponieważ nie mieliśmy domu.Mama wyrzuciła nas z domu gdy byliśmy mali.
-Ty, Liso miałaś wtedy 2 miesiące a ja 4.Opiekowałem się Tobą starannie
-Wiem,przy Tobie się wychowałam
Zaczął padać gęsty śnieg,zrobiło się jeszcze zimniej.Człowiek siedzący na ławce poszedł do domu,ale na szczęście został koc. I owinęliśmy się nim. Ale byliśmy bardzo głodni.
Następnego ranka obudziłem się dosyć późno,obok mnie leżała Lisa,próbowałem ją obudzić i nagle zorientowałem się że nie oddycha.
Pobiegłem ulicą szukać jakiejś pomocy,gdy nagle zobaczyłem jakeigoś psa.Zapytałem:
-Dzień dobry,pomożesz mi?
-Oczywiście,Co się stało?
-Moja siostra nie oddycha.Chodźmy jestem lekarzem odpowiedział Brego
Na miejscu... Brego przywrócił Lisę do życia.Zabrał ją i mnie do sfory, do której on należał.
-Czułem się taki szczęśliwy.powiedziałem
-I ja też byłam bardzo szczęśliwa z tego że znalazłam dom,ciepły kąt i jedzenie-odpowiedziałam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz